Kocham to miasto. Bezapelacyjnie. Kejtry* też
lubię, mimo że nie mam swojego. Ale nienawidzę zdrapywania psiego gówna z
podszew* moich butów.
I cała wspaniałość Poznania, jego historia, wspomnienia jakie mam związane z tym miastem nie są wstanie zrekompensować tego wszechobecnego smrodu. Wyjątkiem jest zima. Wtedy wszystko skrywa śnieg
i niczego nie widać. Za to wiosną... Kto wiosennych roztopów na polskich osiedlach nie uświadczył, ten nie wie
o czym mówię... Gówna wszędzie, jedno na drugim. Na trawie, chodniku, a nawet schodach co to śniegiem przysypane były.
I cała wspaniałość Poznania, jego historia, wspomnienia jakie mam związane z tym miastem nie są wstanie zrekompensować tego wszechobecnego smrodu. Wyjątkiem jest zima. Wtedy wszystko skrywa śnieg
i niczego nie widać. Za to wiosną... Kto wiosennych roztopów na polskich osiedlach nie uświadczył, ten nie wie
o czym mówię... Gówna wszędzie, jedno na drugim. Na trawie, chodniku, a nawet schodach co to śniegiem przysypane były.
Wyobraź sobie sytuację: Raźnie, w
rytm muzyki z twojego wylansowanego iPhona idziesz przez centrum miasta. Nie
ważne, czy jest to Poznań, Kraków, czy Warszawa. Ptaszki ćwierkają, słoneczko
świeci, może nawet twoja Luba/Luby kroczy obok ciebie. Po prostu
"ideolo". Jest tak super, że nie zauważasz pozostawionego na środku
chodnika psiego gówna, w które ładujesz swego laczka. I cała sielankowa
atmosfera dopływa w niebyt wraz z "kurwą" co się z twoich ust
wymknęła (nie bacząc na obecność Lubej/Lubego).
Ciężko sobie wyobrazić? Jeżeli tak, to znaczy, że
mieszkasz na ogrodzonym osiedlu, z panem Krzysiem co to zajmuje się konserwacją
powierzchni płaskich i sprząta psie kupy sprzed twoich nóg. W takim wypadku
odpuść sobie dalsze czytanie, bo żyjesz
w innym świecie i nie będzie Ciebie to interesowało. Ewentualnie skocz na koniec
i dowiedz się nowinek o tym jak zareagowała firma Nike aferę z Armstrongiem w tle.
w innym świecie i nie będzie Ciebie to interesowało. Ewentualnie skocz na koniec
i dowiedz się nowinek o tym jak zareagowała firma Nike aferę z Armstrongiem w tle.
Mi przynajmniej raz na kilka tygodni udawało się wpaść
na taką minę, a to po drodze do samochodu, a to podczas wyjścia na imprezę,
tudzież po piwo do sklepu. Jednak odkąd pierwszy raz przyjechałem do Londynu
zaczęło mnie zastanawiać jak to się dzieje, że intensywność czyszczenia butów z
psich nieczystości spadła do zera?
Odpowiedź jest prosta, ale aby się
sformułowała musiałem znowu wdepnąć w kupę poznańskiego kundla.
Otóż wyjściem z sytuacji są kary dla właścicieli psów,
którzy po swoich pupilach nie sprzątają.
Masz psa? To weź do cholery noś ze sobą folióweczkę i
tę kupę w nią zbieraj, a potem do śmietników wyrzucaj! A jak nie chcesz mieść
zbyt bliskiego kontaktu na linii gówno-ręka, to zakup specjalną łopatkę do sprzątania po swoim
zwierzaku. A jeżeli nie chcesz sprzątać, to płać, żeby ktoś inny za Ciebie to
zrobił. Grzywna w wysokości 50zł powinna być wystarczająca. Zapłacisz raz,
drugi i może uznasz, że sprzątanie psiego łajna nie godzi w twoje ego aż tak
bardzo. A nawet jak godzi, to jest to mniej warte niż te pięć dych.
Zastanowiło mnie
dlaczego musiałem wrócić do Poznania na jakiś czas by to zauważyć. Ano,
zwyczajnie na moim osiedlu pies rezyduje w co trzecim mieszkaniu (tak na oko). Ergo,
każdego dnia widziałem kilka/kilkanaście osób wyprowadzających swoje
czworonogi na spacer (wielki spacer: zabierali kejtra na zielony skwerek pod blokiem aby
trzasnąć kupę wśród setek innych kup). O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że u
żadnej z tych osób nie widziałem siateczki coby te psie odchody pozbierać.
Generalnie system "pies sra, ja patrzę w drugą stronę" sprawdza się w
takiej sytuacji znakomicie.
Tutaj (w Londynie) z kolei osób nie sprzątających po
swoim psie widziałem dwie.
Co więcej, obie dostały mandat i i tak musiały tę
psią kupę posprzątać.
Stąd też moje przemyślenia dzisiejsze.
Zastanawia mnie, dlaczego u nas nie można tak zrobić?
Albo inaczej, nie można, czy też wszyscy mają to zwyczajnie w dupie do momentu
gdy sami w coś wdepną? I proszę mi nie mówić, że nie ma koszy na psie odchody, albo że straż miejska, to lepiej niech blokady zakłada, a nie staruszek z psami pilnuje. Właśnie, bo zapomniałem powiedzieć, że wiek nie gra roli i jak jest się wystarczająco sprawnym by mieć psa, to trza po nim sprzątać.
Chętnie poczytam jakie masz przemyślenia na ten temat. A może wdepnąłeś ostatnio
w jakieś wyjątkowo niefajne psie odchody? Daj znać, ponarzekamy razem.
P.S.
Ostatnio pisałem o aferze z dopingiem w
tle, a ściśle związaną z Armstrongiem. Otóż pragnę donieść, że firma Nike
rozwiązała umowę reklamową z tymże, a sam oskarżony zrzekł się prezesury w fundacji
LiveStrong.
Jeszcze karę powinni nałożyć i może kolaże zrozumieją, że jak będą brali, to
stracą kasę nie tylko z zawodów, ale też od sponsorów. Do tego ban dla całych zespołów na 5 lat na start w zawodach i jest szansa, że zadziała.
Słowniczek:
Kejter – pies
Podszew – liczba mnoga od podeszwa. Forma poprawna wg prof. Bralczyk
i Słownika Języka Polskiego PWN










