Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2013

Gdzie dostać polskie e-booki?










Temat książek zawsze mi był bliski. W związku ze zdradzeniem książek papierowych na rzecz Kindle w ciągu ostatniego roku zapoznałem się z ofertą kilku e-księgarni/platform umożliwiających kupno książek elektronicznych. W związku z tym, że miałem przeróżne doświadczenia związane z zakupem e-book'ów przez internet, oraz że co jakiś słyszę pytanie o to, gdzie i za ile można kupić polskie e-book'i, to uznałem, że warto będzie zrobić małe zestawienie. 



Co brałem pod uwagę?

Przyznam, że ciężko było wyznaczyć jednolite ramy, które mogłyby mi pomóc w ocenie używanych księgarni. W dużej mierze wynika to z różnorodności usług dostępnych na rynku. Część wydawnictw sprzedaje e-booki poprzez własne strony, część korzysta z dużych platform. W zestawieniu znalazł się też gigant, dla którego sprzedaż książek stanowi tylko procent przychodów. 

Docelowo jednak uznałem, że ważne dla mnie jest kilka czynników:

- łatwość w znalezieniu poszukiwanego tytułu
- współpraca z urządzeniem Kindle
- możliwość czytania zakupionych książek w dedykowanej aplikacji na tablety
- łatwość w pobieraniu zakupionych dokumentów
- ilość dostępnych formatów
- kontakt z klientem
- ilość dostępnych tytułów

Powyższe punkty nie są ustawione według wartości jaką im nadawałem. Były to niejako ogólne wyznaczniki, którymi się kierowałem przy ustalaniu pozycji w rankingu.  No ale czas przejść do rzeczy:


1) Woblink.com - zdecydowanie lider w moim zestawieniu. Pierwszy mój kontakt wypadł akurat na moment, w którym padły im serwery i rozdawali książki aby to zrekompensować. Szybkość działania oraz kontakt z klientem wzbudził mój podziw, o czym poinformowałem na ich fanpage'u. Jakiś czas później sprawdzałem swoją skrzynkę i zajrzałem do folderu inne (tego, do którego trafiają wiadomości od nieznajomych na Facebook'u). Czekała tam na mnie taka wiadomość:


Nie muszę mówić jak miły był to gest. Nie wiem, czy była to standardowa procedura, czy też byłem jednym z wybrańców, ale osiągnęli cel: stałem się ich wiernym klientem. Jeżeli do tego dodam super sprawną obsługę i pomoc poprzez wiadomość na Facebook'u, to już w ogóle bajka. 



Oczywiście nie wszystko jest idealne. Cały czas brakuje mi wysyłki na Kindle. Denerwują mnie też wyskakujące okienka w mojej bibliotece służące do pobierania książek. Wydaje mi się, że spowalnia to przeglądanie biblioteki. 

Całość, jak doda się aplikację na urządzenia mobilne oraz otrzymywane w przy zakupie kody rabatowe stanowi najlepszą moim zdaniem opcję zakupu polskich książek elektronicznych.

2) Nexto.pl - dobra i solidna firma. Oprócz słowa pisanego oferują także audiobooki. Książki po zakupie można wysłać bezpośrednio na Kindle, co może być dużym ułatwieniem. W wypadku innych czytników, pobieranie następuje z poziomu biblioteki i jest bardzo wygodne. Dużym plusem jest olbrzymi wybór e-prasy oraz aplikacja ułatwiająca czytanie gazet w pdf na tablecie. 

Niewygodnie rozwiązana jest niestety biblioteka zakupionych książek. Nie ma możliwości tworzenia kolekcji, przez co po zakupie 50 pozycji z literatury klasycznej, aby dojść do starszych książek muszę przeskakiwać strony. 

Nexto.pl wyróżnia się na tle innych w zestawieniu niesamowicie rozbudowanym programem partnerskim. Przyznaje także punkty za dokonane zakupy, które można wykorzystać na opłacenie kolejnych. W przeciwieństwie do Woblinka, tutaj nie ma limitu i jeżeli starczy nam punktów na zakup danego produktu, to nie dokładamy ani złotówki

3) ebookpoint.pl - bezpośrednio związane z GW Helion i wydaje mi się, że mające wyłączność na jej produkty. Oprócz wysyłki na Kindle umożliwia także wysłanie plików na Dropbox, co ułatwia tworzenie kopii zapasowych swoich e-booków. W swojej ofercie także posiadają audiobooki. 

Na początku roku ebookpoint.pl również miał problem z serwerami. Było to spowodowane noworoczną promocją. Firma pokazała jednak, że umie wyjść z kryzysu z podniesioną głową i po początkowym chaosie nawiązała skuteczny kontakt z klientami narzekającymi na profilu wydawnictwa. Cała sprawa została również rozwiązana w sposób umożliwiający skorzystanie z promocji wszystkim zainteresowanym. Tą akcją dodali sobie kilka punktów.

Żeby nie było tak wspaniale, to biblioteka nie posiada możliwości jakiejkolwiek segregacji. Wybór książek też jest mocno ograniczony, ale to akurat wynika ze specyfiki GW Helion.

4) Virtualo.pl - wchodzi w skład grupy Empik. Posiada imponującą liczbę książek, audiobooków i prasy. Do tego spory dział z e-czytnikami. Jako jedyna umożliwia wypożyczenie książki, aczkolwiek nie skorzystałem z tej usługi. Niestety nie daje możliwości wysłania plików na Kindle.

Wyróżnia ją możliwość realizacji kodów na e-booki, które można kupić w salonach Empik.

5) Publio.pl - portal Agory, który powoli pnie się w górę. Coraz więcej pozycji, wysyłka na Dropbox i możliwość zarządzania biblioteką pozwalają mi sądzić, że za jakiś czas uda im się wejść w górę w rankingu.

Po za rankingiem znalazły się dwie platformy. Pierwsza z nich to Amazon, który siłą rzeczy jest jednym z podstawowych źródeł moich e-book'ów w języku angielskim. Książki po polsku mocno tam kuleją. Jest ich zwyczajnie mało. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że Amazon nie jest stworzony jako księgarnia i e-booki stanowią tylko znikomą część jego sprzedaży.

Do zestawienia nie wliczyłem też sklepu Wydawnictwa Almaz. W tym wypadku zadecydowało o tym kilka rzeczy: moje doświadczenia z nimi do te pory ograniczały się do "zakupu" darmowego egzemplarza książki. Niemniej miałem okazję szukać pomocy na ich fanpage'u. Mimo późnej pory wszystko udało się załatwić (mimo, że trwało to prawie godzinę). 



Przy takiej obsłudze klienta pozostaje tylko zwiększyć ilość dostępnych publikacji, stworzyć bibliotekę na zakupione pliki (bo pobieranie tylko z linku z maila jest uciążliwe - brak możliwości ponownego pobrania) lub wysyłka na Kindle i może się okazać, że za jakiś czas znajdzie się w czołówce. Ale do tego czasu jeszcze wiele książek zostanie napisanych.


Jest także wielki minus. Należy on się Fabryce Słów, za kompletny brak kontaktu z klientem. Dwa maile i wiadomość na fanpage'u pozostały bez odzewu. Przyznam, że jest to dla mnie duży zawód, bo większość polskiej fantastyki jest wydawana właśnie przez nich i bardzo lubię ich papierowe wydania. Jednak skutecznie mnie zniechęcili do szukania książek poprzez ich stronę.



Jeżeli ktoś nie chce szukać książek na własną rękę, to polecam codzienne informacje o promocja e-book'ów na profilu Świata Czytników oraz skorzystanie z wyszukiwarki e-book'ów, która przeszukuje olbrzymie zasoby większości polskich sklepów z e-bookami.


Podsumowanie:

Ranking opiera się na moim rocznym doświadczeniu i zawiera tylko i wyłącznie te portale, wydawnictwa i e-księgarnie, z których usług skorzystałem, lub chciałem skorzystać (w dalszej części tekstu pod słowem "księgarnie" będą się kryły także wszystkie inne platformy zakupowe). Wiem, że zestawienie to będzie mocno ograniczone, bo miejsc do zakupu e-book'ów jest dużo więcej, ale nie mogę oceniać czegoś z czym nie miałem styczności. Z tego samego powodu jest to zestawienie w pełni niezależne i subiektywne. 

Mam nadzieję, że przy obecnej dynamice rynku e-book'ów i rozwoju e-czytelnictwa za rok będę mógł dodać kilka wartościowych pozycji oraz funkcjonalności w już istniejących sklepach.


Aha! Nie muszę mówić, że portale jak chomiki czy inne szczury nie były brane pod uwagę? Kradzież jest kradzieżą, a e-booki można dostać za bardzo przyzwoite pieniądze.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Nie taka rewolucja straszna



Nie ma na tym blogu wielu recenzji. De facto do tej pory nie było ani jednej. Jednak ostatnio czytam więcej i niektóre z książek, które zagościły na moim Kindle, są na tyle dobre/złe, że aż chce się podzielić przemyśleniami ich dotyczącymi. Nie zawsze będą to recenzje w klasycznym tego słowa znaczeniu. Będą to też swoiste "majkelizmy" czyli przemyślenia, koncepcje i idee, które zostały zainspirowane daną publikacją.


Zanim sięgnąłem po książkę Michała Sadowskiego pt. "Rewolucja Social Media" minęło trochę czasu. Czasu wypełnionego czerwono białym logiem z okładki pojawiającym się co i rusz na Facebook'u, kanale RSS i innych platformach komunikacji ze światem. Czasami miałem wrażenie, że książka ta już zgarnęla jakieś nagrody i zajęła miejsce w kanonie książek o Nowych Mediach, zanim jeszcze takowy powstał. Podsyciło to tylko moją chęć jej nabycia.

Nie wiem czemu, ale ubzdurałem sobie, że chcę ją kupić w wersji papierowej, a nie elektronicznej. Niestety zapomniałem o złożeniu zamówienia przed świętami i skończyło się na zakupie e-książki przy jednej z promocji oferowanych przez ebookpoint.pl. Od zakupu do przeczytania jednak droga daleka i dopiero w zeszły piątek skończyłem ją czytać.  I kończąc wiedziałem, że były to dobrze wydane pieniądze, a także że prócz odpowiedzi na sporą ilość pytań, lektura "Rewolucja Social Media" zrodziła jeszcze więcej takich, na które odpowiedź może przynieść tylko doświadczenie w dziedzinie kontaktu z klientem, promowaniu marki oraz monitoringu (oczywiście wszystko poprzez internetowe narzędzia i portale).

Książkę Michała Sadowskiego czyta się bardzo dobrze. Ucieszyło mnie, że nie trzeba być specem od marketingu, e-commerce, czy obsługi klienta aby zrozumieć przekazywane przez autora treści. Krótkie rozdziały oraz prosty i łatwy w odbiorze język ułatwiają wyciągnięcie z książki informacji nawet gdy czyta się ją "z doskoku", między jednym zadaniem, a drugim.

Rzecz, które przypadła mi szczególnie do gustu, to użycie w wersji elektronicznej książki linków odnoszących bezpośrednio do materiałów, na których opierał się autor, lub takich o jakie chce uzupełnić swoją wypowiedź. Z założenia przeglądałem je po zakończeniu czytania rozdziałów używając do tego tabletu, ponieważ, jak już pisałem, przeglądarka na Kindle jest raczej słaba. Te dodatkowe informacje stanowiły dla mnie niesamowicie wartościowy bonus do reszty treści zawartych w książce i sprawiły, że była ona jeszcze bardziej "lekkostrawna".




Miałem pewne obawy co do obiektywności całej publikacji. W końcu traktuje ona także o monitoringu w Social Media, a Michał Sadowski jest jednym z właścicieli Brand24. Na szczęście moje obawy okazały się całkowicie bezpodstawne. Wydaje mi się, że mówiąc o monitoringu ani razu Brand24 nie pojawił się bez towarzystwa swoich bezpośrednich konkurentów. 

Jako stosunkowo świeży "Wszechogarniacz Social Media" znalazłem w książce mnóstwo przykładów wykorzystania mediów społecznościowych. Cały rozdział poświęcony kilkudziesięciu przypadkom wykorzystania Facebooka, Twittera i innych, przez znane firmy jest wysoce inspirujący i pokazuje jak przenieść to o czym pisze autor w rzeczywistość (a może raczej rzeczywistość wirtualną). 

Podsumowując, książka ta stanowi świetne źródło informacji dla każdego, kto chce budować firmę, czy markę w dzisiejszym świecie. Wydaje się oczywiste, że bez udziału "Internetów". 

Oprócz tego książka powinna stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich pracowników z działów obsługi klienta. Taki bonus na start, a po tygodniu egzamin z treści.

Mam tylko nadzieję, że ta rewolucja nie zje swoich dzieci. Możecie o to zadbać i sprawdzić, co wiedzą o tobie dostawcy aplikacji, których używasz.

czwartek, 10 stycznia 2013

How to buy a Kindle?/Jak kupić Kindle?






Odkąd opublikowałem artykuł na temat Kindle i czytania książek elektronicznych jako takich otrzymałem sporo pytań dotyczących użytkowania i zakupu samego urządzenia. Na część z nich odpowiedziałem w dwóch artykułach o czytaniu plików pdf na Kindle i tablecie. Dzisiaj w dużym skrócie zajmę się kwestią kupna Kindle.
Właściwie każde zaytanie na temat kupna czytnika firmy Amazon zawierało linki do serwisu Allegro z pytaniem czy jest to dobra oferta. Od razu odpowiem, bez zbędnego wdawania się w szczegóły, że kupno Kindle przez Allegro jest bez sensu! Obecnie oferty, które można znaleźć na tym portalu oscylują w granicach 330-400 zł za wersję Classic. W Amazonie to samo urządzenie kosztuje, po doliczeniu cła i przesyłki, ok. 425zł. 

W ramach tej różnicy macie pewność, że:
- czytnik jest nowy i nie był wcześniej zarejestrowany
- gwarancja dawana przez Amazon zaczyna się w dniu kupna czytnika na stronie internetowej. Oznacza to, że jeżeli czytnik, który jest wystawiany na Allegro, był kupiony jakiś czas temu, to w rzeczywistości nie będzie on miał rocznej gwarancji, tylko np. 10 miesięcy.
- nie kupuje się urządzenia, które zostało kupione jako wersja z reklamami, a następnie ich pozbawiona. Takie dzałanie oprócz tego, że jest nielegalne, to pozbawia całkowicie gwarancji, jako, że wersja z reklamami jest przeznaczona tylko i wyłącznie na amerykański rynek i tylko tam zarejestrowane urządzenia z reklamą będą się kwalifikowały do ewentalnej naprawy.
- pewność szybkiego dostarczenia przesyłki. Ja swoją kupiłem 28 grudnia 2011, a otrzymałem 2 stycznia 2012. Pomiędzy tymi datami był jeszcze sylwestrowy weekend, tak więc dostawa błyskawiczna. Do tego miałem możliwość ciągłego śledzenia przesyłki online.

Dla osób, które potrzebują większej ilości informacji polecam ten artykuł:


Kupno Kindle przez Amazon

Jedyna pewna i w pełni legalna opcja zakupienia Kindle w Polsce. W USA i UK można je już kupić w sklepach stacjonarnych, ale niestety nie u nas. Jeżeli ktoś się obawia zakupu Kindle poprzez Amazon, bo nie ma tam konta, to pragnę poinformować, że w celu rejestracji czytnika trzeba założyć konto na amazon.com. Jak tego dokonać opisał zarówno Świat Czytników, jak i Kominek. Polecam przejrzeć komentarze do tych wpisów, bo pojawiają się tam pytania, które sami możecie chcieć zadać.

Jeżeli mimo tego, co napisałem wyżej i tak chcecie jeszcze o coś pytać, to zapraszam do komentarzy pod tekstem.


piątek, 4 stycznia 2013

It has been a year since... / To już rok jak





Wczoraj było długo, tak więc dzisiaj tylko krótkie zestawienie jak zmieniło się moje czytanie odkąd nabyłem Kindle. Wiecie już jak zacząłem czytać e-booki, dzisiaj dowiecie się jak to wpłynęło na ilość i jakość czytanych książek. Poprzez jakość mam na myśli określenie co motywowało mnie do zakupu książek, zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej.

Przechodząc do danych:
- od 2 stycznia 2012 przeczytałem 51 książek (przynajmniej tyle mam zapisane w moim notatniku, o którym kilka słów powiem za chwilę)
- daje to 0,98 książki na tydzień
- 32 z nich stanowiły e-booki co stanowi prawie 63% wszystkich przeczytanych przeze mnie książęk
- kupiłem jednak 41 e-book’ów
- do tego dzięki rozdawaniu książek elektronicznych przez woblink, darmowe książki z Publio (otrzymane po otwarciu konta) oraz darmowe pozycje z amazon.com i innych wydawnictw stałem się posiadaczem dodatkowych 50 książek, którę mogę wygodnie czytać na Kindle. Nie wliczam w to 50 pozycji z klasyki literatury na  Nexto.pl.  Cała kolekcja (bez klasyki literatury) w mojej bibliotece Calibre, to 91 pozycji.
- dla odmiany zakupiłem tylko 2 książki papierowe.

Jakie płyną z tego wnioski?

Zdecydowanie zwiększyłem ilość kupowanych książek. Do tej pory książki kupowałem, ale nie było mnie stać na kupowanie ich w takiej ilości w jakiej bym sobie tego życzył. Nieustające promocje (także na nowe tytuły), sporo darmowych publikacji oraz promocja na woblink.com sprawiły, że kupiłem dużo więcej książek niż jestem w stanie przeczytać.

Dodatkowo promocje nakłoniły mnie do zakupu książek, na które normalnie nie wydałbym pieniędzy. Część z nich przeczytałem , część nadal czeka w kolejce.
Dochodzimy tutaj do tego jak zmienił się mój dobór literatury. Do tej pory opierałem się w dużej mierze na rekomendacjach przyjaciół i rodziny. Obecnie dużą rolę odgrywają promocje i tytuły przez nie promowane. Zakładam, że oferty promocyjne stanowiły ponad 75% wszystkich książek przeze mnie kupionych. Książki rekomendowane czytam jak przyjeżdżam do Polski. W moim rodzinnym domu zawsze czeka na mnie stos książek, które według moich najbliższych powinienem przeczytać.

Prawie całkowicie odszedłem od kupowania książek papierowych. Zwyczajnie nie mam gdzie ich trzymać w Londynie i są niewygodne. Jedyne kupione przeze mnie pozycje to używane książki ze sklepów organizacji charytatywnych. Reszta książek „w papierze”, które przeczytałem była mi podarowana w prezencie, albo przeczytana podczas pobytu w Polsce i pochodziła z zasobów rodzinnych.

Ostatnie moje słowa będą o tym, dlaczego wiedziałem ile przeczytałem i skąd brałem wszystkie dane. Otóż od dwóch lat prowadzę zapis przeczytanych pozycji. Używam do tego świetnie zaprojektowanego i wykonanego book journal od Moleskine. Dane dotyczące zakupów pochodzą z kont w księgarniach internetowych oraz zachowanych mailach z potwierdzeniem dokonanych zakupów/płatności. Po raz kolejny przekonałem się, że warto było spędzić trochę czasu na organizacji skrzynki Gmail.
A i jeszcze jedno:






Pragnę zaznaczyć, żę na swoim czytniku nie posiadam żadnej nielegalnej kopii książki. Uważam, że kradzież książek elektronicznych jest taką samą kradzieżą, jak wyniesienie czegokolwiek z Empiku. Ceny e-book’ów są przystępne! Szczególnie w promocjach. Nie dalej jak wczoraj ebookpoint.pl miał ponad 700 pozycji przecenionych na 9,90 zł. Do tego dochodzą jeszcze pozycje z amazon.com za dolara, czy dwa. Nie kradnij! Parafrazując Kazika Staszewskiego: kto kopiuje, ten chuj i niech spierdala.

A tak z ciekawości. Ile książek przeczytaliście w zeszłym roku? I co z tego byście polecili?

Yesterday’s blog post was long, so today I’ll try to make a short summary of how my reading has changed in the last year. You know already how I switched to e-books. Today you’ll get to know how it influenced the amount and quality of books I read. By quality I mean what motivates me to buy the books (both electronic and traditional).

Summing up:
- Since the 2nd of January 2012 I have read at least 51 books (that’s the amount which I wrote down in my book journal, although it could be two or three more).
- That makes 0,98 book a week
- 32 of them were e-books, that’s 63% of all books I have read last year
- I bought 41 electronic books
- In addition, thanks to promotions in one of polish e-bookshops (they were giving away thousands of books due to server failure), free books from Amazon and Polish e-shops, I got 50 e-books without paying for them. My Calibre library contains 90 positions (without 50 classic literature e-books I bought using money given to me by Nexto when I set up my account there).
- I bought only 2 paperbacks

What’s the outcome of this?

The amount of books I buy definitely has risen since I got the Kindle. Until then I couldn’t afford buying as many books as I wanted. Also sales and special offers (which are usually made on newly published Polish titles), quite a lot of free titles and new year’s promotions were reasons why I bought many more books than I can read.
Additional promotions encouraged me to buy books on which I wouldn’t spend money otherwise. Some of them have been read, some are waiting in the queue.
This brings me to the point where I want to explain how my approach to literature changed. So far, most of my choices in books were influenced by recommendation from my family and friends. Right now, much more depends on promotions. I assume that over 75% of my buys were made on some kind of special offer. I’m trying to read books recommended by relatives during the time I spend in Poland. In my family home, there is always a pile of books waiting for me to read.

I almost stopped buying paperbacks. Simply, I don’t have space to store them and it’s much more comfortable to have them on Kindle. The two books I bought last year for myself were secondhand books from Oxfam. The rest of the traditional books I’ve been through in 2012 were either gifts to me, or books of my parents.
My last words today are about the way I counted all the things above. For the last two years I have been making notes about books I have read in the Moleskine book journal (which I got from Laura). It is a very well designed and well made notebook which helps to track your reading history. The data about my book-buying I got from books shops accounts and my e-mail. Again I reassure myself that it was worth spending some time on reorganising my Gmail.

Oh! And one more thing:
I want to underline that on my Kindle I don’t have any illegal copies of books. In my opinion stealing e-books is the same theft like stealing a book from Waterstones. E-books are in good prices (especially in English) and there are loads of promotions going on every day (just look for them). Adjusting a quote from one Polish rock singer: people who copy “are dicks and should fuck off”.

I’m curious how many books you read last year. And would you recommend any?


czwartek, 3 stycznia 2013

e- or just a book? / e-, czy tylko książka?

From http://www.mymcpl.org


Ten tekst miał być o czymś innym. Ale nic straconego. „Jutro też jest dzień.”

Wczoraj minął rok odkąd zdradziłem wartości wpajane mi w dzieciństwie. Pisałem już, że zostałem wychowany w domu, w którym książki otaczały mnie z każdej strony. Zarówno wspaniale wydane albumy, twardo oprawiane dzieła Mickiewicza, Bułhakowa oraz innych klasyk literatury ale też miękkie pozycje wydawnictwa AMBER z dziełami Clancy’ego i Ludluma na czele stanowiły dla mnie wrota do zupełnie nowych, nieznanych realiów. Szybko okazało się jednak, że domowa biblioteczka staje się zbyt skromna i nie może zaspokoić mojego apetytu. Nie znaczy to, że przeczytałem każdą pozycję w niej zawartą. Zwyczajnie przeczytałem wszystko (niejednokrotnie więcej niż raz), co mnie interesowało. W ten sposób zacząłem kupować książki i od tego też momentu zacząłem o nie dbać. Ba! Stałem się pedantem, który o swoje książki dbał z nabożną czcią. Miały (po przeczytaniu) wyglądać jak nowe i tak też się prezentować w na półkach. Nie spotkałem jeszcze osoby, która by to zrozumiała , jeżeli niemiły był jej zapach farby drukarskiej oraz szelest przewracanych kartek.

Moja fascynacja literaturą miała też swoje ujemne strony. Jako odludek wolący czytać na każdej przerwie w kącie szkolnego korytarza, sam skazywałem siebie na ostracyzm. Dodatkowo okazało się, że moje zamiłowanie do lektur szkolnych nie spotkało się z dobrym przyjęciem wśród szkolnych rówieśników. Do tej pory nie mam pojęcia jak w tym wszystkim udało mi się nabyć zdolności niezbędne do współpracy i socjalizacji.

Co tu dużo mówić, żyłem w świecie, w którym książka stanowiła najlepszy prezent na urodziny, Święta, imieniny, czy też bez okazji, tak po prostu.

Moja pasja do papierowych książek trwała niezmiennie do  Bożego Narodzenia 2011 włącznie. Potem dowiedziałem się jak kupić KINDLE’a i w przerwie świątecznej przeczytałem wszystkie artykuły na swiatczytnikow.pl, który jest kopalnią wiadomości o e-bookach i czytnikach, a także rynku wydawniczym w Polsce. Decyzję podjąłem szybko, bo już 28.12.2011 zamówiłem poprzez amazon.com Kindle Classic 4.

Wbrew pozorom nie przyszło mi to łatwo. Kupno czytnika e-book’ów stanowiło zaprzeczenie wykreowanej przeze mnie idei o czytaniu książek w ich papierowej formie. Na początku wmawiałem sobie, że przecież Kindle będę używał tylko do czytania artykułów potrzebnych do pisania magisterki, żeby ton wydruków ze sobą nie nosić (teraz wiem,że Kindle i PDF’y to nie najlepsze połączenie), a książki będę czytał tradycyjnie, tak jak uważałem, że powinno się je czytać, na papierze.

I rzeczywiście tak było. Przez pierwsze kilka miesięcy. Dokładnie przez pięć. Do tego czasu nadrabiałem zaległości w literaturze książek, których udało mi się zgromadzić pokaźny stos. W międzyczasie na Kindle pojawiło się kilka pozycji anglojęzycznych dostępnych za darmo (albo jednego dolara) z amazon.com, jednak nie przekonały mnie one do całkowitego przerzucenia się na czytnik.

Dopiero w czerwcu zostałem pochłonięty przez e-booki. Złożyły się na to 3 czynniki:
- prezent od rodziców w postaci pieniędzy na zakup wybranych książek
- padnięcie serwerów woblink.com i wynikająca z tego promocja, w której rozdawali oni tysiące książek
- przeprowadzka do Londynu uniemożliwiająca zabranie księgozbiorów i poważnie utrudniająca nabywanie nowych książek wydawanych w Polsce

Od tego czasu przeczytałem i kupiłem kilkadziesiąt ebooków. Stałem się fanem tego urządzenia i bez wątpienia zakupię kolejną jego wersję (szczególnie, że najnowszy Kindle posiada podświetlany ekran). Nie oznacza to, że całkowicie porzuciłem tradycyjną formę czytania. Nadal sięgam po papierowe wydania jeżeli tylko mogę i nie jestem w podróży. Z reguły jest to u moich rodziców w domu lub gdy taką książkę otrzymam w prezencie. I nadal odpoczywanie  w fotelu z książką w ręku, gdy mogę poczuć zapach farby drukarskiej i kurzu, jest jedną z najprzyjemniejszych form relaksu.

O tym jak zmieniło się moje czytelnictwo i jak zakup Kindle wpłynął na czytanie napiszę już jutro. I tak wyszedł mi chyba jeden z dłuższych wpisów na tym blogu, a wcale się na taki nie zanosił.

Dajcie jednak znać, czy wy czytacie e-book’i i jeżeli tak, to czy używacie do tego dedykowanego urządzenia, a może smatphone’a? A jeżeli jesteście tradycjonalistami i nadal uważacie, że nic nie pobije papieru, to piszcie również. Chyba, że piszecie po książkach, zaginacie strony zamiast je zapamiętywać i odkładacie je rozłożone grzbietem do góry.
Wtedy sobie darujcie.

Yesterday marked a year since I betrayed the values which I was taught in my childhood. I wrote before that I grew up in a house where books were with me all the time. All of them: beautiful, colourful albums, hardcovers of Adam Mickiewicz, Bulgakov and other classic writers as well as Clancy and Ludlum paperbacks. They were gates to new, unknown realities. Quite quickly it appeared that my home library was not able to fulfil my reading appetite. I don’t mean that I read all of the books. I just couldn’t find anything interesting anymore. It pushed me to buying my own books rather than relying on my parents choices. It also taught me to look after the books and not destroy them. By respecting them I was respecting the work I put in to earn money for them. I became a book purist. All of my books had to look like new (even after reading). They had to be in a perfect line on the shelf. The only people who have understood this are those who appreciate books to the level that I do (the smell of the ink, the sound of the pages turning). My fascination with reading also had its downside. As a recluse, who preferred to spend most of the school brakes reading, I sentenced myself to be ostracised by schoolmates. I still don’t know how I learnt to socialise so much and cooperate with others.

There is not much more to say about my desire for books. I lived in a perfect world, in which a book was the best gift I could get.
The world I knew ended in December 2011. Shortly before Christmas I learnt how to buy Kindle in Poland. Also during the Christmas holidays I’ve read all articles on wolrd of e-readers (in Polish) which is a mine of knowledge about e-readers, and the Polish e-book publishing world.
The decision was made quickly- On 28th of December I ordered my own Kindle.
It wasn’t easy for me. Buying an e-book reader was the negation of my own idea about reading books traditionally. In the beginning I was telling myself that Kindle will be used only for reading articles I needed for writing my MA dissertation (now I know, that Kindle and PDF are not working great together) instead of printing ridiculous amounts of paper.  I wanted to read books  how they should be read, on the paper.
-         What surprised me was that for the first 5 months it was like that. During this time I caught up with most of the books I gathered so far. In the meantime, I got a few books which were free (or 1$) on amazon.com downloaded on my Kindle. The big switch in my attitude happened in June. And there were three reasons for that:
- I got to make a choice of books to get from my parents as a gift. I picked e-versions.
-         One of the Polish e-book shops collapsed due to server errors, and to pay back their customers they announced that they will give away 10 000 e-books among their clients
-         Moving to London. I wasn’t able to take all my books with me. Also buying books of Polish authors in the UK is difficult.

Since then I have bought and read a lot of e-books. I became a big fan of this device and, with no doubts; I will buy the next version of it (especially that it comes with glowing screen). It didn’t change the way I think about paperbacks and hard covers though. I still read them if I can and I’m not travelling, usually at my parents house or when I get a book as a gift.

I will write about how much my reading habits have changed tomorrow. This text is too long anyway. But let me know if you are reading e-books and, if so, what device are you using? E-reader, smartphone, maybe a laptop or tablet? Also if you are traditionalists let me know as well. I love to hear from you. There is one exception: if you are making notes in the book, folding edges instead remembering pages or you put them open with cover up then don’t bother writing.